Ferrari 812 GTS - czy otwarte V12 nadal ma sens?

Arkadiusz Król

Arkadiusz Król

|

17 sierpnia 2026

Szary kabriolet Ferrari 812 GTS z żółtymi zaciskami hamulcowymi stoi na brukowanym dziedzińcu przed budynkiem porośniętym bluszczem.

Ferrari 812 GTS to jeden z tych samochodów, które trudno opisać jednym parametrem. To otwarty, dwumiejscowy grand tourer z wolnossącym V12 z przodu, więc łączy emocje supersamochodu z charakterem auta do szybkiej, długiej jazdy. W tym tekście pokazuję, czym ten model naprawdę jest, jak wypada w codziennym użytkowaniu, ile kosztuje na rynku wtórnym i na co uważać przed zakupem.

Najważniejsze fakty o 812 GTS

  • To otwarta wersja 812 Superfast, ale z własnym charakterem i wyjątkowo mocnym akcentem na emocje.
  • Pod maską pracuje 6,5-litrowe, wolnossące V12 o mocy 800 cv i momencie 718 Nm.
  • Dach RHT składa się w 14 sekund i można go obsługiwać do 45 km/h.
  • Auto przyspiesza do 100 km/h w mniej niż 3 sekundy i jedzie maksymalnie 340 km/h.
  • To samochód dla kierowcy, który kupuje głównie wrażenia, a dopiero potem praktyczność.
  • W 2026 roku sens zakupu zależy przede wszystkim od historii serwisowej i stanu mechanizmu dachu.

Czym jest 812 GTS i dlaczego wyróżnia się w gamie Ferrari

Patrzę na ten model jak na bardzo ważny punkt w historii marki. To nie jest po prostu kabriolet z mocnym silnikiem, tylko frontowy V12 w otwartym nadwoziu typu spider, wrzucony w świat nowoczesnych układów stabilizacji, aktywnej aerodynamiki i szybkiej skrzyni dwusprzęgłowej. Taka konfiguracja od razu ustawia go wyżej niż większość „zwykłych” coupé i roadsterów.

Znaczenie tego auta rośnie jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na rok 2026. Ten model jest już grą na rynku wtórnym, a nie nowym zakupem salonowym, więc w praktyce trafia do osób, które chcą połączyć kolekcjonerski potencjał z prawdziwą przyjemnością jazdy. Dla mnie to ważne, bo 812 GTS nie próbuje być uniwersalny. On ma być wyjątkowy, głośny i bezkompromisowy dokładnie tam, gdzie to ma sens.

To także jedno z ostatnich Ferrari, które tak mocno opierają swój charakter na wolnossącym V12 i klasycznej, mechanicznej dramaturgii. I właśnie dlatego ten samochód trzeba rozumieć nie tylko jako produkt, ale też jako symbol pewnej epoki. Następny krok to dach, bo w tym modelu nie jest on dodatkiem, tylko częścią całej filozofii auta.

Czerwony kabriolet Ferrari 812 GTS z opuszczonym dachem, zaparkowany przed drewnianym płotem i zielenią.

Jak działa dach i co zmienia w codziennym użytkowaniu

Największa sztuczka tego auta polega na tym, że dach nie psuje proporcji ani nie zabiera wnętrzu poczucia przestrzeni. Składany twardy dach otwiera się w 14 sekund, a operację można wykonać przy prędkości do 45 km/h. W praktyce oznacza to, że nie musisz zatrzymywać się na poboczu tylko po to, żeby zmienić auto z gran turismo w otwarty samochód do jazdy „na dźwięku”.

Ferrari rozwiązało to sprytnie: po złożeniu dachu samochód nadal wygląda spójnie, a tylna część nadwozia nie sprawia wrażenia przypadkowo doklejonej. Dodatkowo elektryczna tylna szyba działa jak wind stop, więc przy spokojniejszej jeździe z otwartym dachem da się ograniczyć zawirowania powietrza. To ważne, bo bez takiego elementu otwarty V12 szybko stałby się po prostu męczący.

W codziennym użytkowaniu jest też druga strona medalu. Taki dach, mimo że bardzo wygodny, oznacza więcej mechaniki, więcej punktów wymagających kontroli i potencjalnie wyższe koszty napraw niż w zwykłym coupe. Dlatego przy zakupie nie wystarczy obejrzeć lakieru. Trzeba sprawdzić płynność pracy dachu, uszczelki i historię ewentualnych napraw. To właśnie ten detal często decyduje, czy auto będzie przyjemnością, czy kosztowną zagadką. Z dachem wszystko wygląda efektownie, ale prawdziwa wartość 812 GTS ujawnia się dopiero w technice.

Osiągi i technika, które nadal robią wrażenie

Według Ferrari ten model ma 800 cv, 718 Nm momentu obrotowego, maksymalne obroty na poziomie 8900 rpm i średnie zużycie paliwa 16,4 l/100 km. To liczby, które od razu pokazują dwa światy jednocześnie: z jednej strony brutalną wydajność, z drugiej bardzo wysoki apetyt na paliwo, który w mieście bez wysiłku potrafi wzrosnąć ponad katalog. To nie jest auto do racjonalizowania kosztów, tylko do świadomej akceptacji ich poziomu.

Najważniejsze jednak jest to, jak ten silnik oddaje moc. Wolnossące V12 reaguje liniowo, bez turbinowego opóźnienia, a wzrost obrotów daje bardzo czytelne, fizyczne wrażenie narastania siły. Właśnie dlatego 0-100 km/h zajmuje mu mniej niż 3 sekundy, a prędkość maksymalna sięga 340 km/h. W świecie nowszych układów hybrydowych i turbo taki sposób budowania osiągów ma swój własny, bardzo czysty charakter.

Żeby łatwiej ustawić go w kontekście, patrzę na niego obok dwóch naturalnych punktów odniesienia.

Model Charakter Najważniejsza różnica
812 GTS Otwarty grand tourer z wolnossącym V12, 800 cv Łączy spektakularne osiągi z jazdą pod gołym niebem i bardzo mocnym efektem emocjonalnym
812 Superfast Zamknięty brat na tej samej bazie technicznej, 800 cv Ma bardziej zwarte, torowe odczucie i jest lepszy dla osób, które nie potrzebują otwartego dachu
12Cilindri Spider Nowsze otwarte V12 Ferrari, 830 cv i 9500 rpm Jest współczesnym następcą idei, ale 812 GTS pozostaje bardziej „klasycznym” i analogowym wyborem

To porównanie dobrze pokazuje, gdzie leży siła 812 GTS. Nie jest najmocniejszy ani najnowszy, ale właśnie dzięki temu ma bardzo wyraźny, łatwy do rozpoznania charakter. Nowszy model może być szybszy w danych katalogowych, lecz ten samochód nadal wygrywa aurą. I to jest różnica, którą czuje się od pierwszych kilometrów.

Jak jeździ i komu najbardziej pasuje

Z mojego punktu widzenia to nie jest auto dla człowieka, który chce mieć jedno Ferrari „do wszystkiego”. 812 GTS najlepiej odnajduje się w roli samochodu na dłuższe trasy, szybkie przeloty autostradowe, weekendowe wyjazdy i bardzo świadome, okazjonalne korzystanie z otwartego dachu. Właśnie tam pokazuje sens grand tourera: ma jechać szybko, pewnie i z dużą rezerwą, a przy tym dostarczać wrażeń, których nie daje zwykłe coupé.

Jednocześnie trzeba być uczciwym: to nadal duży, szeroki, bardzo mocny samochód z tylnym napędem i długą maską. W ciasnym mieście, na niskich progach zwalniających i na stromych podjazdach nie jest tak relaksujący jak mniejszy model GT. Dlatego jeśli ktoś myśli o codziennym używaniu w zatłoczonym centrum, powinien dobrze przemyśleć wybór. Taki samochód lubi przestrzeń, płynny ruch i kierowcę, który nie próbuje go zmuszać do zadań, do których nie został stworzony.

Najbardziej pasuje do trzech grup: do kolekcjonera, który chce mieć ważny model z historii Ferrari; do kierowcy szukającego emocji z otwartym dachem; oraz do kogoś, kto lubi szybkie GT, ale nie chce rezygnować z dźwięku dużego, wolnossącego silnika. Jeśli natomiast priorytetem jest maksymalna użyteczność, niskie koszty i bezproblemowe parkowanie, to ten samochód będzie raczej fascynacją niż rozsądnym wyborem. To prowadzi do najważniejszego praktycznego pytania: ile kosztuje wejście w ten świat i jak nie popełnić drogiego błędu przy zakupie.

Na co uważać przed zakupem egzemplarza z rynku wtórnego

W 2026 roku zakup takiego auta wymaga chłodnej głowy. Na polskim Otomoto widziałem egzemplarz z 2023 roku wyceniony na 692 000 euro, więc mówimy o poziomie cenowym, na którym historia serwisowa i stan auta są ważniejsze niż pojedynczy detal wyposażenia. Na rynku wtórnym nie kupuje się tu „koloru”, tylko stan techniczny, pochodzenie i spójność dokumentacji.

Przed decyzją sprawdziłbym przede wszystkim kilka rzeczy:

  • kompletną historię serwisową i wpisy z autoryzowanej obsługi,
  • pracę mechanizmu dachu RHT, zwłaszcza szybkość działania, hałasy i szczelność,
  • stan ceramicznych hamulców oraz tarcz, bo ich wymiana potrafi być bardzo kosztowna,
  • dolne partie nadwozia, progi i przedni zderzak, które często łapią ślady miejskiej eksploatacji,
  • opony, nie tylko pod kątem bieżnika, ale też wieku i nierównomiernego zużycia,
  • działanie liftu przedniego, jeśli auto jest nim wyposażone, bo w takim Ferrari bywa to bardzo praktyczny dodatek.

Do tego dochodzi rzecz, którą wielu kupujących lekceważy: car history. Sam niski przebieg nie daje żadnej gwarancji, jeśli auto stało długo nieużywane, przechodziło naprawy po nieudolnym lakierowaniu albo miało przygodę z dachem. Przy takim modelu lepiej zapłacić więcej za przejrzysty egzemplarz niż „oszczędzić” i później walczyć z ukrytą historią. Właśnie dlatego 812 GTS kupuje się oczami, sercem i dokumentami jednocześnie.

Dla mnie najrozsądniejsze podejście jest proste: traktować ten samochód jako emocjonalny zakup kolekcjonerski, ale sprawdzać go jak bardzo drogi instrument. Jeśli egzemplarz ma czystą przeszłość, równą pracę napędu i sprawny dach, wtedy zakup ma sens. Jeśli cokolwiek budzi wątpliwości, lepiej odpuścić, bo w tej klasie każda niejasność bardzo szybko zmienia się w realny koszt.

Dlaczego ten V12 nadal ma sens w 2026 roku

W obecnym krajobrazie motoryzacji ten samochód wyróżnia się czymś, czego coraz mniej w nowych konstrukcjach: prostą, czytelną, mocno mechaniczną przyjemnością z jazdy. Nie potrzebuje hybrydowego wsparcia, żeby robić wrażenie. Nie musi też udowadniać swojej wartości czasem 0-100 km/h, bo jego siła leży w całym doświadczeniu: od dźwięku, przez reakcję na gaz, po sposób, w jaki auto buduje napięcie przy wysokich obrotach.

Jeśli miałbym wskazać jedną grupę, dla której ten model nadal ma sens, to powiedziałbym: dla osoby, która chce mieć w garażu ostatni klasyczny rozdział otwartego V12 Ferrari i akceptuje, że będzie to zakup bardziej emocjonalny niż praktyczny. To samochód, który wymaga porządnej historii, świadomego serwisowania i miejsca do jazdy z rozmachem, ale odwdzięcza się czymś, czego nie da się łatwo zastąpić nowszą elektroniką.

Właśnie dlatego 812 GTS pozostaje ważny także dziś. Nie jako codzienny środek transportu, tylko jako bardzo czysty przykład tego, jak powinien działać wielki, otwarty grand tourer z Maranello. Jeśli ktoś szuka połączenia charakteru, prestiżu i autentycznych emocji, trudno o model bardziej konsekwentny w swoim pomyśle.

FAQ - Najczęstsze pytania

Dach składa się w 14 sekund i można go obsługiwać do prędkości 45 km/h, więc auto łatwo zamienia się z zamkniętego grand tourera w otwarte V12. Po złożeniu zachowuje spójne proporcje, a elektryczna tylna szyba pomaga ograniczyć zawirowania powietrza podczas jazdy bez dachu.

812 GTS to otwarta wersja 812 Superfast na tej samej bazie technicznej i z tą samą mocą 800 cv, ale z większym naciskiem na emocje jazdy pod gołym niebem. Wobec 12Cilindri Spider wypada bardziej klasycznie i analogowo, choć nowszy model ma 830 cv i wyższe obroty maksymalne.

Najważniejsze są kompletna historia serwisowa, dokumentacja i stan mechanizmu dachu. Trzeba też sprawdzić ceramiczne hamulce, dolne partie nadwozia, progi, przedni zderzak, opony oraz działanie liftu przedniego, jeśli auto go ma. Sam niski przebieg nie wystarczy, jeśli samochód ma niejasną przeszłość.

812 GTS najlepiej pasuje do kierowcy, który chce połączyć kolekcjonerski potencjał z jazdą na dłuższych trasach i mocnym doznaniem dźwiękowym. To dobry wybór dla osoby szukającej emocji z otwartym dachem, ale nie dla kogoś, kto stawia na maksymalną praktyczność i niskie koszty codziennej eksploatacji.
Oceń artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

ferrari v12 kabriolet grand tourer rynek wtórny

Udostępnij artykuł

Autor Arkadiusz Król
Arkadiusz Król
Nazywam się Arkadiusz Król i od pięciu lat z pasją zajmuję się tematyką motoryzacyjną. Moje zainteresowanie samochodami zaczęło się w dzieciństwie, kiedy to spędzałem godziny, czytając o najnowszych modelach i technologiach. W moich artykułach staram się dzielić wiedzą na temat nowinek w branży, a także ułatwiać zrozumienie skomplikowanych zagadnień, takich jak technologie silników czy systemy bezpieczeństwa. Zawsze dbam o to, aby moje teksty były oparte na rzetelnych źródłach i aktualnych informacjach. Lubię porównywać różne rozwiązania, analizować trendy oraz przedstawiać je w przystępny sposób. Wierzę, że dobrze zorganizowana wiedza może pomóc czytelnikom w podejmowaniu świadomych decyzji dotyczących motoryzacji.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz